Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 136 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Przyzwolenie na jedzenie ;D

środa, 03 sierpnia 2011 14:57

Tydzień temu miałam kolejną pooperacyjną kontrolę. We wrocławskiej szczękówce dobre jest to, że te kontrole są tak często. Co prawda trochę już mnie męczy te wyjazdy (ok. 150km w jedną stroną), ale jeżeli coś się dzieje to można szybko to zauważyć i leczyć. Przed wizytą poszłam jeszcze na górę podziękować chirurgom. Miałam nareszcię okazję powiedzieć chirurgowi, że nie żałuję decyzji jaką była operacja jednoszczękowa i jestem bardzo zadowolona. Jeszcze sobie porozmawialiśmy :) Na kontrolach nie ma na to czasu, jest kilku lekarzy, studenci i pacjenci w jednym gabinecie.

W tym dniu kontrolę też miała Monika, poznałyśmy jeszcze jedną progeniczkę po operacji, więc było wesoło w poczekalni ;-) Nie byłam usatysfakcjonowana tą kontrolą tak jak poprzednimi, bo dr N. właściwie nie odpowiedział konkretnie na żadne z moich pytań...

Na pytanie o naświetlanie laserowe, które miałoby przyspieszyć regenerację uszkodzonego nerwu dostałam odpowiedź, że laser by się może przydał, ale temu co mi go zaproponował. Gdy zapytałam o zwolnienie z w-fu, doktor poradził kupić sobie kask. Więcej już nie pytałam.

Dowiedziałam się, że mogę już zacząć coś miękkiego przygryzać, a gumki nosić tylko na noc. Zaraz po wizycie poszłyśmy z Moniką coś zjeść- były to knedle z truskawkami. Gryząc je czułam się jakbym nie miała zębów tylko robiła to samymi szczękami. Po kilku dniach już było lepiej i stwierdziłam, że nowy zgryz jest super (*-*)

 

Wczoraj miałam pierwszą pooperacyjną wizytę u orto. Moja orto jest na urlopie, dlatego umówiłam się do dr W. i tak się złożyło, że Monika też miała wizytę w tym dniu, więc poszłyśmy razem :D Wcześniej jeszcze spotkałyśmy się z Karoliną, która dzisiaj miała konsultację w sprawie dystraktora :D
Asystentka/pomocnica/doktorka- no nie wiem kto to był, ale zdjęła mi łuki :D Gdy zdejmowała dolne łuki ciężko było mi się przyzwyczaić, że muszę otwierać do tego usta. Przed operacją mogłam mieć zamknięte, bo to żuchwa była z przodu. Potem dr W. założyła mi dolny łuk i dostałam pozwolenie na jedzenie, a raczej polecenie zjedzenia pączka gryząc przednimi zębami. Na szczęście zrobiłam już to kilka dni temu, bo teraz nie jestem w stanie. Czuję się tak jak po założeniu aparatu- przy gryzieniu zęby boolą, ale wytrzymałam 5 tygodni bez gryzienia to i poczekam te kilka dni, aby zęby się przyzwyczaiły. Nie mam już łuków operacyjnych, ale zwykłe z kobajashi. Gumki mam nosić na noc, a dokładnie 10h w ciągu doby i zakładać je w takie trójkąciki.
Od tygodnia ćwiczę, ale nadal nie jestem w stanie wysunąć żuchwy tak, aby zrobić progenię i chyba przez laterogenię z jednej strony możliwość ruchu żuchwy jest widocznie mniejsza.
Dalej broda drętwa i czucia brak...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Moje zdjęcia

poniedziałek, 01 sierpnia 2011 23:55

Mam problem z wrzucaniem zdjęć tutaj, dlatego podaję linka do mojej picasy:

https://picasaweb.google.com/progenicy/MadeleinePszczoLenka

Proszę się nie przerażać opuchlizną, sianiakami... Jestem szczególnym przypadkiem, ale chciałam też, aby obrzęg po zabiegu nie był dla nikogo szokiem. Lepiej być miło zaskoczonym, że opuchlizna jest mniejsza niż rozczarowanym :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Minął równy miesiąc :)

czwartek, 21 lipca 2011 22:54

Tak to dokładnie miesiąc temu około godziny 11:10 zakończyła się moja operacja :-]

Do tej pory ciężko mi uwierzyć, że jestem już po. To wszystko działo się tak nagle, ale dawno (a nawet nie wiem czy kiedykolwiek) byłam tak szczęśliwa jak w dniu zapisów na operację. Jedna lekarka podczas mojej operacji rozmawiając z moją mamą stwierdziła, że ktoś mi chyba musiał dokuczać z powodu progenii... Nie. To nie chodziło o to. Od czterech lat wiedziałam o operacji, od dwóch lat byłam na nią zdecydowana, od prawie roku miałam na zębach aparat, który mnie do niej przygotowywał, ale ona wydawała się tak odległa, że prawie niemożliwa. Zdarzało się też tak, że z powodu braku funduszy przepadały ludziom terminy operacji. Gdy dowiedziałam się, że operacja jest już za tydzień nie wierzyłam, że to wszystko dzieje się naprawdę. Zostałam jeden dzień dłużej we Wrocławiu, spałam u Moniki. Wieczorem poszłyśmy na pizzę, dla mnie to była ostatnia pizza gryziona starym zgryzem, a Moniki pierwsza nowym zgryzem Cały czas się śmiałam, chwilami, gdy byłam zajęta czymś innym i nagle przypominałam sobie, że to już za kilka dni, śmiałam się sama do siebie. Z tego wszystkiego zaspałam na wizytę u ortodonty, ale udało mi się przełożyć na późniejszą godzinę. Moja pozytywne emocje zaczęły opadać, gdy masakrycznie bolały mnie zęby po założeniu łuków operacyjnych, a gdy już wróciłam do internatu w czwartek wieczorem odkleił mi się pierścień Podziękowania dla mojej współlokatorki- Kamili, że wytrzymała moje ataki histeri. Bałam się, że przepadnie mi operacja, ale na szczęście moja ortodontka ma gabinet w domu i otworzyła go dla mnie w niedzielę. W dniu przyjęcia na oddział po rozmowie, a raczej wysłuchiwania krzyków pana pielęgniarza, obserwowania jak pani leżąca ze mną w sali męczy się wymiotując po narkozie miałam już wszystkiego dość...

Teraz... mimo tego, że nie odczuwam jeszcze przyjemności gryzienia, w dalszym ciągu nie mam czucia i muszę siedzieć w domu, to już jestem bardzo szczęśliwa. Jedyną zmianą jaką dostrzegli moi znajomi było to, że nagle stałam się mniej gadatliwa (nie da się ukryć, że gumki mnie ograniczają), a że się szczerzę to też nie nowość- przed operacją dużo się śmiałam, często na lekcjach sama nie wiedząc z czego i jak to ujął kolega z klasy "mój śmiech jest zaraźliwy" Wyglądu nie komentują. Wada była niewielka, a może po prostu głupio im o tym mówić, jedynie przyjaciółka, która od początku była wtajemniczona w 'te sprawy' przyznała, że gdy zobaczyła moje zdjęcie wykonane 26 dni po operacji, aż zaparło jej dech. Mama innej koleżanki, która wcześniej mówiła, że u mnie to wcale nie było tak widać, gdy mnie zobaczyła przed kościołam zaczęła się zachwycać 'jaaaaka zmiana', więc jednak było widać ;) Wiele jeszcze przysłania niesymetryczna opuchlizna, ostateczny efekt i tak będzie dopiero po pół roku, ale nie potrzebuję komentarzy ludzi jak to pięknie wyglądam itd. Dla mnie najważniejsze jest to, że nareszcie dobrze czuję się w swojej skórze i już nigdy uśmiechając się nie będę miała kompleksów.

 

 

Zalety operacji jakie udało mi się do tej pory dostrzec:

- wzrost pewności siebie

- podobno (mimo gumek_ już słychać, że mam lepszą dykcję niż przed operacją

- już w drugą noc po operacji, po raz pierwszy od kiedy sięgam pamięcią oddychałam przed nos

- gdy się uśmiecham nareszcie widać mi całe górne zęby, a nie tylko 3/4 ich wysokości

- schudłam 4kg

- gdy po operacji miałam troche cięższe chwile wystarczyło, że spojrzałam w lustro i od razu było mi lżej, gdyż osiągnęłam to o co walczyłam od siedmiu lat- prawidłowy zgryz ! :-D

To tyle na dziś. Zalet operacji jest o wiele, wiele więcej, jednak na wszystko potrzeba czasu, a ja opisałam tylko te, które dostrzegam u siebie na dzień dzisiejszy. W środę wybieram się na kontrolę, ale wcześniej chcę pójść na oddział do chirurgów, powiedzieć im o tym wszystkim i podziękować im za to (*-*)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

trzecia kontrola- 3 tygodnie po ;)

czwartek, 14 lipca 2011 20:06

Wczoraj odbyłam trzecią pooperacyjną kontrolę :D
Oczywiście zamieszanie i niekończąca się kolejka do rejestracji w której czekałam godzinę po to by dowiedzieć się, że nie ma mojej karty i prawdopodobnie jest w ambulatorium.
Miałam przyjemność poznać Krzy$ia :D , a kilka godzin później spotkałam dorcię. na obiedzie w "Misiu" :mrgreen:

Gdy znalazła się już moja karta zostałam poproszona do gabinetu. Tym razem nie było już tej niezręcznej ciszy, bo były studentki, do których dr P. mówił po angielsku i niestety zrozumiałam tylko, że jestem pierwszą pacjentką, która nie miała wyciąganych nitek (chyba chodziło o szwy), jakiś klej i duża opuchlizna xD
Chciał mi porobić zdjęcia siniaków, ale jeszcze zapytał czy się zgodzę, czy nie krępuje mnie obecność studentek :) Zgodziłam się :)
Podobało mu się jak układają mi się teraz usta :)
Dr P. zapytał jak się czuję, o opuchliznę. Przyznałam się, że wczoraj wyszłam na słońce i czuję jakbym znowu spuchła. Doktor N. zaczął mnie trochę 'ochrzaniać' za to słońce. Próbowałam mu wytłumaczyć, że w lecie ciężko jest całkowicie unikać słońca i gdy już będę musiała wyjść to czy jeszcze będą działały maści na opuchliznę czy np. tabletki Aescin. Doktor dalej, że żadnego słońca. Zapytałam się więc co ja mam robić, siedzieć całymi dniami w domu. Doktor zaczął tłumaczyć, że on mi nie robi tego specjalnie, żeby zepsuć mi wakacje, że za rok będą znowu itd. Dr P. jeszcze zapytał czy wiem i myślałam nad wyciągnięciem tego wiertła (które jest ze stali) i płytek. Powiedziałam, że jeśli nie ma przeciwwskazań do ich wyjęcia, to chcę wyjąć. Chirurdzy właśnie zaczęli się zastanawiać czy warto jeżeli mam takie skłonności do krwiaków i opuchlizny. Zapytałam czy będę bibczała na lotnisku, to dr P. powiedział, że jeżeli będę gdzieś leciała to musiałabym mieć ze sobą wypis ze szpitala i rtg podpisane nazwiskiem. Dr P. powiedział, że decyzja należy do mnie. Jeszcze raz powtórzyłam, że jestem zdecydowana, co dr N. skomentował "może teraz, ale za pół roku...".
Wizyta trwała tym razem dość krótko, ale znowu dr N. poprosił mnie na bok i rozmawialiśmy. Był znowu miły :) Pozwolił zdejmować gumki już na 4h dziennie. Powiedziałam mu, że jak zamykam lub przy przełykaniu coś mnie z prawej strony jakby blokuje. Powiedział, że jedyne co przychodzi mu do głowy to policzek (i faktycznie wieczorem przy myciu zębów zaobserwowałam to). Zapytał o te bóle w stawach i strzykanie. Powiedziałam, jeśli chodzi o otwieranie to już otwieram szerzej niż tydzien temu i nie zmuszam się na siłę, aby bardziej. A tak samo z siebie to trochę wczoraj mnie bolało i coś tak sztrzykło. Doktor z lekką ironią stwierdził: "to od słońca", na co powiedziałam, że bolało mnie, gdy grałam w bilarda i trochę za bardzo kręciłam głową, a tam słońca akurat nie było.
"W bilarda możesz grać :aparat: ". odpowiedziałam mu z wymuszonym uśmiechem "suuper!".
Potem było mi trochę głupio za te moje napady buntu... :roll:
Następna kontrola za 2 tygodnie :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

15 dni po- druga pooperacyjna kontrola :)

czwartek, 07 lipca 2011 0:01

Dzisiaj druga pooperacyjna kontrola :D
Rano okazało się, że niestety nikt mnie nie może zawieźć do Wrocławia i muszę jechać sama (noo dobra... babcia chciała ze mną jechać 'pekaesem" xD" :lol: )
Przybyłam do poradni ;-) Na korytarzu spotkałam panią, która leżała ze mną w sali. Potem mała pogawędka z poznanym progenikiem, któremu zapisałam adres forum :D Wezwali mnie :)
Weszłam do gabinetu "jak samopoczucie?", siadłam na fotel i nastała najgorsza część wizyty :-|
Siedzę na fotelu, dookoła mnie 4. lekarzy i 3 studentki, wszyscy stoją i bez słowa przyglądają się, a ja nie wiem jak sie zachować :oops: Zaczęłam się do nich uśmiechać :lol: Tą krępującą chwilę przerwała pani Ewa :D
"-I jak bardziej się sobie podobamy"
- Yyy.. no... jakby to powiedzieć...
-nieeee??? :shock:
-noo jest o wiele lepiej niż podczas pobytu w szpitalu :aparat:

Wszyscy zaczęli się śmiać ;-) Dr W. stwierdziła, że już wyglądam zdecydowanie lepiej niż tydzień temu ;-)
Zaczęli macać moją twarz... Jest dobrze ;-) Poskarżyłam się na bolący staw.
Dr W. rozgumkowywała mnie, a dr N. siedział jak zwykle oparty o parapet i się patrzył. Za chwilę stwierdził: "ale ładne dziewczę będzie..." Żeby nie było, że wszystko w czasie przyszłym to się zaczęło...
Dr W. : "Noo jakby inaczej... takie błękitne duże oczy, czarne rzęsy, a jaki przyjemny dla oka profil ;-) " Oczwiście znowu wszyscy na mnie, a ja zapewne spiekłam buraka (czułam to) :oops: "Noo na studia to już piękna pójdziesz"
Zaczęła pokazywać coś studentkom, jakieś triady z jednej strony, z drugiej już tak idealnie nie jest, ale to dociągnie się aparatem. Ćwiczyłam stawy- otwieranie jak najszerzej, a dr W. trzymała mnie za nie od zawnątrz, aby nie bolało (i tak bolało) :( Zagumkowali mnie spowrotem. Dostałam opakowanie gumek- dalej wiewiórki :] Mogę je zdejmować na 2h dziennie. Dostałam także zalecenie ćwiczeń, aby "usta nie wyglądały jak po boktoksie"- dzióbek 10sekund i przechodzimy z niego w szeroki uśmiech 10sekund. I tak najczęściej jak się da ;-) Już miałam wychodzić, następny pacjent wszedł na fotel, ale dr N. zawołał mnie na bok.
Kazał nie martwić się bólem stawów, jeżeli będę już dłużej po operacji, a ból będzie się nadal utrzymywał to wtedy będziemy coś z tym robić. Pozwolił na używanie irygatora :) Zapytałam go jeszcze o strzelanie w stawach, które zdarza mi sie przy zmienianiu gumek. Zaczął tłumaczyć mi jak to kość nie jest idealnie gładka i te odłamy kostne przy większej sile np. zakładaniu gumki się poruszą, a że to jest głowa to słyszę takie trzask. Wyznacznikiem czy jest dobrze czy też nie, jest tutaj zgryz. Jeżeli zmieniłby się lub nie mogłabym właśnie przez niego założyć gumek to wtedy muszę przyjechać. Dowiedziałam się, że przeglądnęli dokumentację pacjentów i mieli jeszcze jedną dziewczynę, która też tak spuchła, ale za to nie miała takich siniaczków jak ja, więc jestem wyjątkiem, nadzwyczaj delikatnym ;-)Zapytałam go jeszcze o miejsca cięć, co i jak. Zaczął mi tłumaczyć, że cięcia pod kątem bla bla bla (wszystko tak poważnie) no i jeszcze kawałek policzka, dalej bla bla bla (powaga) na koniec uśmiech: "To ci powinno wystarczyć :D Zaspokoiłem cię?"
Dopiero w autobusie zdałam sobie sprawę, że doktor sobie ze mnie żartował :aparat: Jaki policzek przy jednoszczękowej :facepalm: Oj ten doktor... :lol:
Następna kontrola za tydzień :aparat:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wymiana gumek

piątek, 01 lipca 2011 23:36

Dzisiaj po raz pierwszy sama zdjęłam gumki i rozchyliłam zgryz ;-) Co prawda na nieco ponad pół palca, bo blokował mnie ból w stawie z prawej strony. Skorzystałam z okazji i zjadłam pierwszy obiad po operacji, który nie był zupą, a pulpecikami z duuuużą ilością sosu i ziemniakami, oczywiście zmiksowane, ale już czułam kawałeczki mięsa ;) Wymyłam zęby, choć nie robiłam tego od wewnątrz, bo przez ten bolący staw nie mogłam włożyć szczoteczki do środa Może jutro... Przyszło do zakładnia gumek. Jedynki, trójki-czwórki poszły błyskawicznie, niestety problem pojawił się przy szóstkach. Siedziałam ponad godzinę i nie mogłam założyć tych gumek. Ortodontka jutro wyjeżdża na 6-tygodniowy urlop więc już dzisiaj nie odbierała telefonu. Umówiłam sie na ekspresową wizytę do centrum stomatologicznego orto u którego kiedyś byłam na konsultacji i skierował mnie na Wrocław. Przyjęła mnie pani chirurg stomatologiczny, która usuwała mi jedną ósemkę. Mimo, że przyjęli mnie między pacjentami to razem z asystentką zachwycały się jak to twarz się zmieniła i wypytywały jak się czuję, jak jem, czy jestem zadowolona, czy zrobiłabym to jeszcze raz Przy użyciu narzędzi ortodontycznych i pomocy asystentki zajęło jej to ok. 10min. Stwierdziła, że trochę nie pomyśleli każąc wymieniać mi gumki na szóstkach skoro jestem jeszcze opuchnięta, a haczyki o które trzeba było zaczepić znajdowały się tuż przy spuchnietych dziąsłach. Sama bym tego w domu nie zrobiła, dlatego gumek na 6-kach mam nie wymieniać. Za wizytę nic nie wzięła i powiedziała, że jakbym miała jeszcze jakiś problem nawet po tej kontroli to zapraszają Było to bardzo miłe z jej strony Dostałam dzisiaj maila od ortodontki, która prosiła o zdjęcie mojej twarzy i głowy odchylonej od tyłu, aby uwidocznić krwiaka Widzę, że moje siniaczki bardzo ich zainteresowały :-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pierwsza pooperacyjna kontrola :)

czwartek, 30 czerwca 2011 22:33


Wstałam o 3:50. Po 'śniadaniu' poszłam umyć ząbki i pękła mi gumka, a za chwilę następna, tak, że z lewej strony nic nie trzymało zgryzu. Z prawej natomiast w poniedziałek wieczorem też mi pękła gumka. W panice szybko założyłam gumki (aby trzymało) i w drogę. Po pół godziny strasznie zaczęła boleć mnie głowa w okolicy skroni i aż zdrętwiała mi prawa część twarzy. Wspaniałomyślny tato zaproponował, że na najbliższej stacji paliw kupimy tabletki :facepalm:
Stwierdziłam, że to pewnie od gumek, bo większa siła działa z prawej. Zmieniłam ich ułożenie i przeszło :D
Nie pomyślałabym, że gumki mogą AŻ TAK działać ;-)
Pojechaliśmy zrobić zdjęcia. Pani pokazała mi jak wygląda mój pantomonogram. Poprosiłam o dodatkowe zgranie na pendriva i dostałam "TWV-dla pacjenta do odczytu zdjęć 2D"
O.o mam dwie różne płytki :mrgreen:
Przyjechałam na kontrolę. Na korytarzu minęłam się z dr W., która mimo, że wcześniej widziała mnie tylko raz powitała mnie bardzo serdecznym uśmiechem :)
Gdy tak sobie czekałam zauważyłam dziewczynę podobną do tej, którą znam z forum :) Poczekałam aż nasze spojrzenia się zejdą i uśmiechnęłyśmy się do siebie. Podeszłam, zapytałam czy ona to ona, no i faktycznie była to Agis :mrgreen: Z nową bródką wygląda jeszcze ładniej, że aż jej nie poznałam :) Nie poznała mnie, ale miała prawo, bo widziałyśmy się po raz pierwszy :) Stałyśmy i rozmawiałyśmy, zaczęli schodzić się lekarze. Już na korytarzu zagadywali i przyglądali się jak tam mój chomik się mniewa. Dr P. zagadał coś do Agis.
Chwilę po tym mnie wezwali :D

Chwalili, że już ładnie opuchlizna ładnie schodzi. Przyglądali się moim siniaczkom z takim podziwem, że aż dr P. postanowił je sfotografować, gdyż 'jest to tak ciekawy przypadek, że trzeba to udokumentować' . Dr N. stał przyglądał mi się i uśmiechał :) Orto zdjęła mi gumki. Dr P. stwierdził, że mam dobre włosy, bo przysłaniają mi i opuchliznę i siniaki. Wsadził mi palce do uszu i kazał otwierać i zamykać buzie. Dr N. dotykał moją żuchwę od zewnątrz i wewnątrz. Zapytałam go, czy nie przegryzam sobie zamków. "Zamków nie, ale cebulkę". Pomyślałam "że co", ale nie wypowiedziałam tych słów tylko spojrzałam na niego oczekując na wyjaśnienie. "Masz przepłucz buzię" :lol:
Dostałam zalecenie wymieniania gumek raz dziennie i wtedy mogę lekko rozchylić zgryz, aby umyć zęby od wewnątrz. Lekarze przyglądali się moim prześwietleniom. Dr N. stał oparty o parapet i przyglądał mi się tak, aż nie wiedziałam jak się zachować. Po chwili stwierdził "będzie ładnie wyglądać". :aparat: Zdziwiło mnie to, że usłyszałam te słowa z jego ust. Do tej pory przyrównywał mnie do urządzeń mechanicznych, które po mnie przejechały :lol: Było to miłe :D Może miał wyrzuty sumienia lub stwierdził, że jak już widziałam jego dziecko no i mam tylko 17 lat to z mojej strony nic mu nie grozi i może to wypowiedzieć XD Doktor cieszy się powodzeniem wśród pacjentek, więc musi uważać na to co mówi :mrgreen: Wstałam, aby podejść do wspomnianego zdjęcia i zauważyłam Agis siedzącą na taborecie i czekającą na fotel, który zwolniłam :cool:
Podobno jest dobrze, ale tato słyszał jak coś tam niepasowało im z którejś strony na prześwietleniu, ale on się nie zna i nie wie o co chodzi xD Może Agis coś słyszała... Następna kontrola za tydzień.

Pokazałam się dzisiaj w szkole. Poszłam o odbiór świadectwa, kolejka była ogromna ze względu na gimnazjalistów, którzy donoszą podania/dokumenty. Wyszedł kumpel, który ma znajomości w sekretariacie to poprosiłam go o wybranie świadectwa.
"A to dlaczego nie było się na zakończeniu roku, co? :aparat: "
-"Aaa bo byłam w szpitalu"
-" :o a co się stało?"
-"A nic operację miałam
(pokazałam szyję)"
-"Ojej... no to zdrowiej szybko"


Potem zajechałam do sklepu. Znajoma pani sklepowa zapytała czy przypadkiem nie spuchłam od ząbka.
-"Niee" i pokazałam jej szyję
-"Aaa to od tego" xD

Moja szyja odpowiedzią na wszystko :lol: i dobrze, bo ciężko mówi mi się z zagumkowanym zgryzem ;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

trzy dni po

piątek, 24 czerwca 2011 23:10

Melduję się, że nareszcie dotarłam do domku :aparat:
W nocy nie mogłam zasnąć, bo stado mrówek wędrowało po mojej opuchniętej brodzie. Pomyślałam, że pójdę po tabletkę na sen, jednak dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że ja jej nie połknę :oops:
Leżałam tak sobie i czekałam aż zasnę :) Udało się :mrgreen: Obudził mnie krzyk: "Ile razy mam pani powtarzać, że odwiedziny są od 13, ma pani tylko 5 minut i proszę mi stąd wychodzić" Oho... Kochany Pan Rysiu- pielęgniarz, a po chwili zobaczyłam mamę ;-) Oczywiście po 5min musiała wyjść :)
Spałam dalej, przyszła pani ze śniadaniem. Ja jak zwykle jadłam swój jogurt (ten był z kawałkami owoców :) ) nagle słyszę: "Pani (moje nazwisko) proszona jest do gabinetu zabiegowego nr 1. O kurcze...! Moje zęby !
Szybko starałam pozbyć się z buzi tych kawałków owoców i biegiem do zabiegowego. Z panią doktor Ewą spotkałam się w drzwiach, bo właśnie po mnie wychodziła. Wróciłam jeszcze do sali po swoje gumki. Siadłam na fotelu ;-) Oo co my tutaj mamy... A też jadłam dzisiaj owsiankę, bo nie dopiełam się w spodnie 36.
Zdjęła mi gumki, piewsze moje pytanie tyczyło się tego czy żuchwa nie wyskakuje do przodu ;)
Wszystko jest na swoim miejscu, mogłam trochę uchylić zgryz, wypłukać. Wcześniej miałam inne gumki, w tej chwili moje wiewiórki są już nieco słabsze, ale i tak założone podwójnie ;-)
Sprawdziła jeszcze czy nie mam stanu ropnego. Nie było, taka po prostu moja natura, że spuchłam. Szwy mam rozpuszczalne, więc nie będą mnie męczyć zdejmowaniem ich. Gumek jeszcze nie muszę sama zmieniać, dopiero w środę na kontroli pokażą mi co i jak :) Próbowałam przekonać panią Ewę, abym dostała antybiotyk do żyły, a ja już znajdę sobie pielęgniarkę, która co 12h będzie mi go aplikowała. Nie dało się, ponieważ jest za ciepło i nie mogę jeszcze przez 5 dni nosić wenflonu. Teraz się cieszę, bo od razu po wyjęciu go poczułam ulgę :aparat: Rozpoczęłam opowieści o Zinacie, który jest tak ohydny, że idzie się zwymiotować, a przez gumki jest to niewykonalne bla bla bla i dostałam inny antybiotyk, jak to ujęła pani doktor wręczając mi receptę: "Podobno lepszy w smaku :D " Dostałam wypis, listę z zaleceniami, swoje zdjęcia twarzy i zgryzu, rtg, wyniki badań, skierowanie na zdjęcia itd. Aż szkoda było mi opuszczać oddział, bez pożegnania z chirurgami :) Wychodząc z oddziału jeszcze kaszlnęłam, co pan pielęgniarz skomentował: "Trzeba było mrozić jeszcze dłużej, może jakieś zapalenie ucha by się wdało czy coś..?" Mama mu powiedziała, że takie było zalecenie chirurga, na co pan Rysiu: "Może doktor Pawlak jest mistrzem skalpela, ale to my jesteśmy mistrzami 'po skalpelu' i to nas trzeba słuchać" W aucie przyjemnie zimno- 18 stopni :) Przyjechałam do domu, podgrzałam sobie Gerberka- jarzynki z szynką- okropny :x nie wiem jak niemowlaki mogą to jeść :roll: Zjadłam zupę z zmiksowanym rozgotowanym mięsem, marchewką i ziemniakami- stokroć lepsze :) Zostawiłam w szpitalu swoje żelki, ale im się teraz bardziej przydadzą niż mi, a przy wyciąganiu płytek jakby robili jakieś problemy z powodu ich braku, to wspomnę, że moje żelki się tam u nich od pół roku mrożą :mrgreen:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

dwa dni po

czwartek, 23 czerwca 2011 19:47

Leżę sobie z psem od Dorci i Moniki :aparat: Wchodzi ktoś do mojej sali i słyszę: "O.o nawet psa tutaj mamy, zobacz" :mrgreen: Patrzę- doktor N. bez kitla z synkiem (tym razem już bez brata xD). Pytał jak się czuję. Stwierdził, że od razu widać, że lepiej niż wczoraj. Mam nie przesadzać z chłodzeniem, bo boli mnie gardło. Zawołał mnie do zabiegowego. Kazał mi usiąść na fotel, synka posadził na krzesło. Pochwalił mnie, że ładnie dbam o higienę, bo jest czysto. Mówi, że opuchlizna też mniejsza. Zapytałam jak co? Już nie jak walec, by po mnie przejechał :aparat: Powiedział, że "noo taki mały walec". Siadł na krześle, synka na kolana. Mały zaczął go szczypać i wspinać mu się po nodze :D Doktor mówi do synka: "Maciek, no co się dzieje? Zobacz pani do ma dopiero problem, taką mordę, a nie jakieś pajacowanie :lol: " Dzień przed operacją jak rozmawiałam z panią rezydentką to mówiła, że płytki wyjmuje się tylko w uzasadnionych przypadkach. Doktor sam mi to dzisiaj zaproponował, że mam się zastanowić, czy za pół roku chcę je wyjąć. Zapytałam w jakim znieczuleniu. Doktor stwierdził, że raczej w ogólnym bo... ułamało im się kawałek wiertła i zostało we mnie :facepalm: Powiedział, że mam się tym nie przejmować, bo to tak jakbym miała trochę większą śrubę i mieli już kilku takich pacjentów, z którymi nic się nie działo, ale decyzja należy do mnie. Teraz już wiem- usuwam płytki. Nie chcę chodzić z wierłem w żuchwie :x Jutro już się raczej nie zobaczymy, dlatego kazał pytać dzisiaj co chcę wiedzieć. Umówiliśmy się, że zapiszę gdzieś sobie i zapytam na kontroli, bo jak zwykle nie pamiętałam :facepalm: Kurcze nie było okazji pokazać mu wierszyka Dorci i Moniki, który był także o nim... Powiedział, że już wyglądam lepiej, a mieli ostatnio chłopaka- taaakiego arbuza, za to dziewczyny im sie udawały, ale... niedługo zejdzie :D Zapytał jeszcze jak zgryz, przyznałam się, że za każdym razem jak się przebudzam to sprawdzam czy żuchwa nie jest z przodu, to się śmiał i stwierdził, że po to mam gumki, aby ten zgryz się nie przestawiał.
Zapomniałam zapytać czy mogę kaszlać, bo mam kaszel i to taki mokry, ale nie wiem czy mogę... Przytrzymuję sobie żuchwę i jakoś idzie... :)
Doktor jeszcze zapytał jak z czuciem i chyba nie straciłam go całkowicie, bo już czuję w brodzie mrówki (i nie mówił, że mrówki to on ma w domu
1) albo ich już się wyzbył :D
2) coraz częściej słyszy to od pacjentów, że wprowadził pojęcie "czucie mrówek" do swojego słownika medycznego :mrgreen:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

dzien po

środa, 22 czerwca 2011 19:21

Dzisiaj rano budzę się przerażona. Znowu robi mi się progenia! :shock: Mało, że nie ma linii środkowej to jeszcze góra styka się z dołem. Stwierdzam, że nie będę płukała zgryzu dopóki nie przyjdzie chirurg, bo nie mogę na niego patrzeć- tyle się nacierpiałam i dalej progenia. Rano dzielę się swoimi obawami z drem P. Nastawia mi zgryz. Gumkuje. Boooli... W gabinecie zabiegowym spotykam ortodontkę. Niewiele pamiętam, bo jestem ledwo przytomna. Proszę o coś przeciwbólowego. Dostaję ketanol domięśniowo. Dostaję na śniadanie gorzką herbatę po której jest mi niedobrze. Jestem bardzo spuchnięta. Doktor stwierdza, że trzeba poczekać na dra N. bo to jakaś jego metoda z Belgii. Orto daje mi gumki z wiewiórką. Doktor N. mnie ogląda i mówi, że wyglądam jakby ciągnik mnie przejechał. Wysyłają mnie na RTG. Zjeżdżam chyba piętro czy dwa niżej. Ludzie obracają się, dziwnie na mnie patrzą. Panie robiące zdjęcia każą położyć mi się twarzą do takiego stołu. Nie chciałam się na to zgodzić, bo bałam się o żuchwę. Na bok też nie chciałam. Stoję, zamykają mi się oczy. Panie boją się, że zemdleję, więc pozwalają mi siedzieć na RTG. Pada pytanie: "Dziecko? Co ci się w ogóle stało? Masz złamaną żuchwę?". Chciałam odpowiedzieć, że miałam wczoraj operację, ale nie zrozumiały mnie i kazały się nie męczyć. Przychodzi pora obiadu. Nie mam siły jeść, boję się, że znowu będzie mi niedobrze. Panie rozwożące jedzenie doniosły o tym doktorowi P. On wzywa mnie do gabinetu zabiegowego i mam mu obiecać, że zacznę jeść. Kręcę głową, że nie bo nie mam siły. Doktor chce abym na niego spojrzała, patrzę, a on mówi: "Masz takie ładne oczy, więc dlaczego nosisz je zamknięte" a ja po prostu nie mam siły ich otworzyć. Ulegam namową doktora i wciągam zupę przez słomkę. Poszłam myć zęby, a w tym czasie szuka mnie doktor N. Myślałam, że też chce namówić mnie do jedzenia, ale nie... tylko mnie ogląda, zgryz i mówi, że nie widział jeszcze tak spuchniętej dziewczyny. Stwierdza, że wyglądam jakby przejachał mnie walec i śmieje się, że co by było gdyby zostało mi tak na zawsze. Nie mam już siły. Idę spać. Budzę się i strzela mi coś w buzi. Biegnę do doktora i pokazuję mu zgryz. Wszystko jest ok. Znowu idę spać. Przychodzą koleżanki poznane na forum- Monika i Dorota. Od razu odzyskuję siły :mrgreen: Dostaję milutkiego w dotyku misia, smoczek, papki dla niemowląt i jeszcze coś, o co prosiłam Monikę :lol: Jest mega wesoło, aż się boję, że popękają mi szwy. Dziękuję za odwiedziny i piękne prezenty :mrgreen:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  1  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog jest formą mojego pamiętnika. Opisuję na nim etapy swojego leczenie prowadzącego do operacji. W razie wątpliwości, pytań postaram się pomóc.

O mnie

Wada: progenia, laterogenia, zgryz otwarty

Rocznik:94

Klinika: Wrocław

Etap: zapisy na operacje - 15.06.11r.

Operacja-jednoszczękowa..?

Kontakt:
GG:3154931 (proszę o powoływanie sie na bloga)
e-meil: Magdzialen0805@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 1

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl